Czy Stanisław Wyspiański byłby dziś urban sketcherem? Tego oczywiście nie wiemy, ale jedno jest pewne: rysował z natury, dużo podróżował i uważnie przyglądał się miejscom, które odwiedzał. Szkicownik był dla niego nie tylko narzędziem dokumentacji, ale też sposobem poznawania świata.
Właśnie ta myśl stała się punktem wyjścia dla wydarzenia „Majówka z Wyspiańskim w Gnieźnie”, które odbyło się w dniach 1–3 maja 2026 roku. Przez trzy dni wspólnie odkrywaliśmy Gniezno poprzez rysunek i bezpośrednią obserwację.
Wydarzenie zostało przygotowane przez Fundację Szkicownik bez Granic — Justynę Wojnowską, Dorę Pindur i Kamila Mączkowskiego — we współpracy z Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Projekt został dofinansowany ze środków Samorządu Województwa Wielkopolskiego.

Śladami Wyspiańskiego
„Majówka z Wyspiańskim” była kolejnym wydarzeniem z cyklu „Śladami Wyspiańskiego”, który realizujemy od kilku lat. Razem z Dorą Pindur odwiedzamy miejsca związane z podróżami i twórczością Stanisława Wyspiańskiego, organizując plenery i sketchwalki inspirowane jego szkicami. Wcześniej spotykaliśmy się między innymi w Szymbarku, Tarnowie i Lanckoronie.
Nie chodzi nam o kopiowanie rysunków Wyspiańskiego ani naśladowanie jego techniki. Każdy z nas ma własny sposób pracy, ulubione materiały i własny temperament rysunkowy. Interesuje nas raczej podobny sposób patrzenia: spokojny, uważny, oparty na obserwacji miejsca i detalu.
Gniezno było dla tego cyklu miejscem szczególnym. Wyspiański odwiedził je w 1890 roku, podczas swojej podróży po Wielkopolsce. Szkicował między innymi w Katedrze Gnieźnieńskiej oraz w kościele pw. Świętej Trójcy. Utrwalał detale, które łatwo przeoczyć i miejsca związane z początkami Państwa Polskiego. My postanowiliśmy zrobić to samo — zatrzymać się, usiąść ze szkicownikiem i spojrzeć na Gniezno trochę uważniej.

Trzy dni szkicowania
Pierwszy dzień rozpoczęliśmy w Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Uczestników przywitał Bartosz Przybyła, dyrektor muzeum, a obecny był także ks. kan. Jan Kasprowicz — wieloletni konserwator zabytków Archidiecezji Gnieźnieńskiej i dawny proboszcz gnieźnieńskiej fary. Krótkie wprowadzenie pozwoliło lepiej zrozumieć miejsca, które chwilę później oglądaliśmy już ze szkicownikami w rękach.

Po prelekcjach uczestnicy otrzymali pakiety z materiałami od sponsorów, a następnie ruszyliśmy w teren. Szkicowaliśmy okolice rynku, neogotycki budynek poczty z końca XIX wieku, wnętrza Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej oraz Katedrę Gnieźnieńską. Uczestnicy pracowali nad podstawami szkicowania architektury: perspektywą, uproszczeniem detalu i szybkim łapaniem formy.

Drugiego dnia zaczęliśmy od akwareli, a potem szkicowaliśmy w muzeum i w przestrzeni wokół Wzgórza Lecha. Było sporo eksperymentowania, testowania materiałów i wychodzenia poza swoje przyzwyczajenia. Po południu tempo trochę zwolniło — uczestnicy pracowali spokojniej, Dora opowiadała o możliwościach kredek, a część osób postanowiła szkicować we wnętrzu kościoła farnego.



Wieczorem spotkaliśmy się w jednej z gnieźnieńskich restauracji. Były rozmowy, oglądanie szkicowników i oczywiście rysowanie — tym razem już bardziej spontaniczne. Pojawiły się portrety, szybkie szkice ludzi przy stolikach i dużo rozmów o tym, co komu wyszło, co zaskoczyło, a co następnym razem warto zrobić inaczej.
Trzeciego dnia skupiliśmy się na rysowaniu postaci. Warsztaty prowadzone przez Annę Ziętkiewicz były intensywne, ale bardzo potrzebne. Uczestnicy ćwiczyli obserwację gestu, szybkie szkice i włączanie ludzi w miejską scenę. To był ten moment, kiedy trzeba było odpuścić kontrolę i zaufać obserwacji. Nie zawsze jest to łatwe, ale właśnie wtedy często zaczyna się najciekawsze rysowanie.
Ludzie, miejsca i szkicowniki
W majówce wzięły udział osoby z różnych części Polski — między innymi z Poznania, Wrocławia, Gdańska, Pruszcza Gdańskiego, Jeleniej Góry, Krakowa oraz oczywiście z samego Gniezna. Każda z nich przywiozła ze sobą inne doświadczenia, ulubione materiały i własny sposób patrzenia. Jedni prowadzą szkicowniki od lat, inni dopiero zaczynają swoją przygodę z rysowaniem, ale ta różnorodność jest jedną z największych wartości takich spotkań.
Na tym właśnie polega urban sketching. Nie chodzi o to, żeby wszyscy rysowali tak samo albo żeby każda praca była „idealna”. Ważniejsze jest bycie w miejscu, obserwacja, własny zapis chwili i odwaga, żeby pokazać świat po swojemu.


Na zakończenie wydarzenia zorganizowaliśmy pokaz prac w Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Szkice były jeszcze świeże — rozłożone na stołach, rozwieszone na sznurkach, czasem niedokończone, czasem bardzo dopracowane, ale zawsze autentyczne. Bez selekcji i nadmiernego wygładzania. Dzięki temu można było zobaczyć nie tylko efekty, ale też cały proces wspólnego patrzenia na Gniezno.

Co zostaje po majówce?
Po „Majówce z Wyspiańskim” zostają szkice, wspomnienia, nowe znajomości i katalog, który niebawem się ukaże, dokumentujący prace uczestników. Zostaje też doświadczenie Gniezna oglądanego inaczej — nie przez fotografie robione w biegu, ale przez czas spędzony na obserwacji.
Dla nas to wydarzenie było kolejnym dowodem na to, że rysunek może być świetnym narzędziem poznawania miejsc i ludzi. Gniezno, pełne historii, detalu i charakterystycznego uroku mniejszego miasta, okazało się do tego idealną przestrzenią.
Dziękujemy wszystkim uczestnikom, partnerom, sponsorom i osobom, które pomogły nam zrealizować to wydarzenie. Mamy nadzieję, że dla wielu osób był to dopiero początek dalszej przygody ze szkicowaniem.

